Według danych lokalnego ministerstwa zdrowia, od eskalacji konfliktu izraelsko-palestyńskiego we wrześniu 2023, Izrael zabił ponad 73 tysiące Palestyńczyków. Szereg międzynarodowych organizacji humanitarnych, w tym Amnesty International czy Human Rights Watch zbrodnicze działania Izraela nazywa ludobójstwem. Międzynarodowy Trybunał Karny wydał zakaz aresztowania Benjamina Netanjahu. UEFA patrzy maślanymi oczami na Izrael i mówi – to nasi. Cieszą się cieplarnianymi warunkami, mogą więcej – na przykładać nazywać Polaków „mordercami od 1939 roku”. Bo za to, jak za znaczną większość paskudztwa, które robią, rzecz jasna, poważnych konsekwencji nie ponieśli.
Trudno mówić o futbolu, gdy na boisku pojawia się zespół spod flagi utożsamianej z bestialstwem, mordowaniem cywilów, wszystkim co złe. Izrael to antagoniści humanitaryzmu, krzewiciele potwornej ksenofobii i zaprzeczenia wszystkich elementarnych idei, które na przestrzeni wielu wieków wypracowaliśmy jako ludzkość. Coraz częściej w dyskursie pojawia się pytanie – hej, skoro Rosja jest wykluczona, może warto byłoby zrobić to samo z Izraelem? Oba państwa mordują ludność cywilną i usprawiedliwiają to w dziecinny sposób.
Jesteś z Izraela? Możesz troszkę więcej
W ubiegłym roku Raków Częstochowa w eliminacjach do Ligi Konferencji UEFA podejmował Maccabi Tel Awiw – klub, z którym Hapoel Tel Awiw średnio się lubią. Pod koniec spotkania z Rakowem rozgrywanego na Węgrzech, kibice Hapoelu decydują się wywiesić flagę „Murders since 1939”. Tak, w stosunku do nas, Polaków. Nie trzeba nam mówić, że nasi przodkowie chronili Żydów przed nazistami, choć groziła za to śmierć. „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” to żydowskie odznaczenie dla przedstawicieli wszystkich innych nacji bezinteresownie chroniących Żydów w okresie II Wojny Światowej. Najwięcej spośród nich jest oczywiście Polaków.
Dziś znów polska drużyna trafia na zespół z Izraela. Po wyeliminowaniu Ziliny, GKS Katowice rozegra dwumecz z Hapoelem Tel Awiw. Mecz, w którym nasze sympatie ograniczą się nie tylko do wspierania polskiej drużyny, by nasz kraj mógł rosnąć w rankingu UEFA. To spotkanie przeciwko drużynie, której w europejskiej stawce nie powinno być. Nie tylko ze względu na azjatyckie pochodzenie, ale przede wszystkim dlatego, że gra pod flagą państwa dzielącego ludzi na lepszych i gorszych, dokonującego zatrważających zbrodni.
Sierp i młot w logo, Antifa, Che Guevara i Karol Marks na trybunach
Hapoel Tel Awiw został założony w 1923 roku, jednak dość szybko został rozwiązany. Ponownie utworzono go w 1925 roku, a następnie w maju 1926 roku. Jest częścią stowarzyszenia sportowego „Hapoel” działającego przy związku zawodowym „Histadrut”. Skrajnie lewicowe konotacje obu organizacji sprawiły, że Hapoel zaczęto nazywać komunistami. Takie osądy nie robiły szczególnego wrażenia na kibicach Hapoelu. Ba, wydaje się, że to dla nich największy komplement. W logo ich klubu widnieje w końcu sierp i młot, a na stadionach dość regularnie pojawiają się wizerunki Karola Marksa czy Che Guevary.
Czternastokrotnie sięgali po mistrzostwo Izraela, piętnaście razy zwyciężali w Pucharze Izraela, dołożyli po jedynym zwycięstwie w Toto Cup i Azjatyckiej Lidze Mistrzów. To jeden z bardziej utytułowanych klubów w Izraelu, także z imponującą historią w europejskich pucharach, pisaną od lat 90.
To także klub wokół którego regularnie dzieje się niezwykle dużo. Chociażby ze względu na konotacje polityczne – skrajnie lewicowa charakterystyka sprawia, że Hapoel w swoim kraju nie ma zbyt wielu przyjaciół. Mocno zaostrzone są ich relacje z Maccabi Tel Aviv czy Beitarem Jerozolima.
Kazimierz Moskal w latach 1994-1997 grał w Hapoelu Tel Awiw. Obecny trener Wieczystej Kraków rozegrał tam 90 spotkań, w których strzelił 14 goli. Jak przyznał po latach, strach o życie był stałym towarzyszem jego przygody na Bliskim Wschodzie.
– Saddam Husajn straszył wtedy Izrael atakiem chemicznym. Przeraziliśmy się, gdy poszliśmy po zakupy do sklepu i okazało się, że ludzie wykupują folię do zabezpieczenia okien przed ewentualnym atakiem. Wielkie kolejki stały też po maski przeciwgazowe. Zaczęliśmy dzwonić do ambasady czy nie robi się zbyt niebezpiecznie, ale zostaliśmy uspokojeni. Inny przykład – w ciągu tygodnia były trzy zamachy samobójcze w autobusach w Tel Awiwie. My jeździliśmy własnym samochodem, ale przecież można znaleźć się blisko takiego autobusu. To też był moment, gdy w głowie pojawiła się myśl czy nie wracać do kraju. Ostatnia rzecz, którą zapamiętam, to już historia sprzed wylotu. Byliśmy już nawet spakowani. Jadąc samochodem po Tel Awiwie zobaczyliśmy z rodziną człowieka w mundurze wojskowym, który po chwili otworzył ogień z broni maszynowej do osób siedzących w kawiarnianym ogródku. Było widać wystrzały, dym, panikę. Wydawało się, że ktoś kręci film. Później zamachowiec wskoczył na motocykl, który po niego podjechał i uciekł wraz z kierowcą. Zaczęła się obława, poszukiwania sprawców. To była dla mnie ciężka noc. Nie mogłem zmrużyć oka. Byliśmy najbliższymi świadkami tego zdarzenia – opowiada w jednym z wywiadów Kazimierz Moskal.
Sukcesy na europejskim podwórku, bolesny upadek
W sezonie 2001/2002 Hapoel trafił do ćwierćfinału Pucharu UEFA. Tam musiał uznać wyższość AC Milanu. We wcześniejszych fazach pokonywał m.in. Chelsea FC z Ejourem Gudjohnsenem, John’ym Terry’m, Marcelem Desaillym, ówczesnym kapitanem czy Frankiem Lampardem, a także Parmę z Hakanem Sukurem czy Fabio Cannovaro.
Podczas kampanii 2010/2011 grali w Lidze Mistrzów. Stoczyli tam mecze z Olympique Lyonem, SL Benficą i FC Schalke 04. Byli zdecydowanie najsłabsi w grupie i zajęli czwarte miejsce odpadając z europejskich pucharów. Rok później ścieżki Hapoelu skrzyżowały się ze ścieżkami Legii Warszawa. „Wojskowi” raz ulegli Izraelczykom 0:2, a w rewanżu pokonali ich 3:2.
Pomimo europejskich sukcesów, Hapoel Tel Awiw w XXI wieku nie był najlepiej zarządzany. Pogrążył się w długach, których nie był w stanie spłacić przyszły właściciel klubu, Amir Kabiri, który w 2015 roku przejął izraelski klub. Rok później długi Hapoelu wynosiły już ponad 26 milionów dolarów – klub zwrócił się do sądu z wnioskiem o upadłość. Zgodnie z regulaminem, Hapoelowi odjęto dziesięć punktów. Klub spadł do drugiej ligi, ale tylko po to, by od razu wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. W 2023 zmienił się właściciel klubu, została nim amerykańska grupa Mintzberg mająca udziały m.in. w Plymouth Argyle.
– Jesteśmy bardzo podekscytowani możliwością zainwestowania pieniędzy w Izraelu. To, co sprawiło, że pokochaliśmy Hapoel Tel Awiw, to jego tradycja, wartości i fakt, że jest to klub, który jednoczy ludzi. Cieszymy się z powodu publiczności i całej organizacji. – opowiadał po przejęciu klubu Davin Mintzberg.
Czytanie o „ekscytacji możliwością inwestycji w Izraelu” wywołuje pieczenie oczodołów. Zresztą plany na definitywne przerwanie chudych lat i nawiązanie do naprawdę imponujących historii w europejskich pucharach okazało się niezwykle naiwną mrzonką. Znów, pojawił się chaos organizacyjny, niecierpliwość, nerwowość, częste zmienianie trenerów, które jak sami doskonale wiemy, zazwyczaj kończy się bardzo źle. Klub spadł z ligi, ale wrócił do niej w poprzednim sezonie i od razu zajął czwarte miejsce w lidze. Jako, że trzecie Maccabi Tel Awiw wygrało krajowy puchar, Hapoel dostał przepustkę na grę w eliminacjach do Ligi Konferencji – podobnie jak piąty w minionym sezonie GKS Katowice.
Krwawe starcia z policją, nienawiść do Maccabi Tel Awiw i Beitaru Jerozolima
Izrael to także przestrzeń, gdzie wszelkie konflikty kibicowskie mają niezwykle ostry charakter. Skrajnie lewicowy Hapoel nie ma łatwo.
Grudzień, rok 2025. Hapoel Tel Awiw ma zagrać z Hapoelem Beer Szewa. Kibice ubierają się w koszulki przekreślające logo izraelskiej policji, logo Maccabi i zdelegalizowanej skrajnie prawicowej partii Kach. Policja nie wpuszcza na trybuny fanów w takich uniformach. Fani klubu z Tel Awiwu są naznaczani po wydarzeniach z października. Kibice przed meczem rzucili na murawę około czterdzieści rac. Przed meczem dochodziło do zamieszek. Koniec końców po opinii policji nie dopuszczono do rozegrania spotkania. Decyzja jeszcze bardziej rozwścieczyła fanów – zamieszki wróciły, tyle że na ulice Tel Awiwu. Funkcjonariusze bili kibiców, wśród poszkodowanych miały być również dzieci. Hapoel nie był lubiany przez policję reprezentującą interesy nacjonalistycznego rządu – zresztą, ze wzajemnością.
אנשי מיליציית בן גביר מוציאים אוהדי הפועל תל אביב מהיציע בבלומפילד. הסיבה: הם לובשים את החולצה הזאת.
בושה וחרפה, שיא שלילי חדש אפילו בעבור העובדים של המחבל מהממשלה.
שאר היציע יצא החוצה – כי סולידריות היא הנשק הכי חזק מול פאשיזם ואלימות.#רקהפועל pic.twitter.com/qVrdUISpLU— Haim Har-Zahav (@haimhz) December 6, 2025
Lewicowe usposobienie Hapoelu nie sprawia, że patrzą przychylniejszym okiem na kwestię Palestyny. Nie oznacza także, że mają obiektywne spostrzeżenia w kwestiach historii. Wciąż w sieci z izraelskiej strony pojawiają się głosy o „polskich nazistach” i skandaliczna, ohydna narracja stawiająca naszych przodków w rolach oprawców, podczas gdy w rzeczywistości musieli desperacko walczyć o życie w realiach niemieckiego, dehumanizującego totalitaryzmu.
GKS Katowice vs Hapoel Tel Awiw w III rundzie eliminacji do Ligi Konferencji. Mecz już dziś, faworytem Hapoel
Po raz kolejny polscy kibice zjednoczą się, tym razem by wesprzeć podopiecznych Rafała Góraka – podobnie jak przed rokiem, gdy Raków Częstochowa pogonił obrzydliwych, pełnych pogardy wobec innych Izraelczyków.
Izraelska liga jeszcze nie wystartowała. Za Hapoelem Tel Awiw udane sparingi, w których nie odnieśli ani jednej porażki oraz dwumecz z Łudogorcem Razgrad. Zwycięstwo 2:0 i remis 2:2 pozwolił na przejście do następnej rundy. Według bukmacherów, są także faworytem starcia z GKS-em Katowice.
Początek spotkania o godzinie 20:00. Mecz domowy Hapoel rozegra na DVTK Stadium w węgierskim Miszkolcu. Na zwycięzcę dwumeczu w czwartej rundzie eliminacji do Ligi Konferencji UEFA czeka Atalanta Bergamo.